Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez mleka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez mleka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2015

Bezglutenowe Lasagne bez sera, mleka czy śmietany. Wersja mięsna i wegańska



Można rzec lasagne dietetyczna ;) Nie ma tu  makaronu, nie ma sera, mleka i śmietany. Z tradycyjnej lasagne zostało chyba tylko mięso i pomidory. Jeśli mnie pamięć nie myli, jest to pierwszy na moim blogu przepis z mięsem. Ano tak... Trochę z mięsem się muszę przeprosić. W myśl zasady niech pożywienie będzie twoim lekarstwem, wg której staram się żyć, każdy ma swoje dolegliwości, skłonności i dla każdego lekarstwo powinno być dopasowane odpowiednio do stanu zdrowia. Tak samo jest z jedzeniem. To co dla jednego będzie pogłębiało i nasilało jego dolegliwości dla innej osoby będzie leczyło. Tak też jest z mięsem... Mięso to najbardziej odżywczy pokarm, ma największy potencjał tzw. yang, czyli rozgrzewania, dodawania energii. Niestety w dzisiejszych czasach mięso znacznie za często gości na stołach, do tego niezbyt dobrej jakości i niestety również przyrządzane w nieodpowiedni sposób. Bo to, co ma swoje zalety ma też swoje wady. Wszystko zależy od punktu widzenia,a dokładniej - od tego, co potrzebuje.
Ja po kilku latach bycia wegetarianką, w dalszym ciągu uwielbiam dietę opartą głównie na produktach roślinnych, jednak od czasu do czasu staram się zjeść mięso. Dobrą porą roku na jedzenie mięsa jest jesień i zima, natomiast wiosną i latem dominować powinny warzywa, których wtedy jest mnóstwo.
Gdy już jem mięso, w moim przypadku wybór trafia na wołowinę lub jagnięcinę, unikam przede wszystkim wieprzowiny oraz masowo hodowanych kurczaków.
Ale do rzeczy - pierwszy przepisie mięsny - witaj.


piątek, 24 października 2014

Kontrowersyjne ciasto czekoladowe :) (wegańskie, bezglutenowe)




Ciasto czekoladowe... Ale z czekolady zostało tam tylko kakao. Ponadto... nic! Ani maki, ani mleka, ani tłuszczu, ani żadnej lecytyny czy czegoś... Nic... Kakao i... Fasola! Tak - to prawda, tak - to niemożliwe! Myślałam, że będzie tak ohydne, że nie da się zjeść. Przepis na ciasto z fasoli widziałam już rok temu i... No nie mogłam się odważyć. Kasza ok, ale fasola?! To tylko z cebulką, kminkiem i czosnkiem :) Ponadto moczyć fasolę, gotować, przepłukać, umyć garnek... Cały ten zachód, tylko po to, żeby ją zmarnować? Nie...
Gdy jednak mój roczny synek, zafascynowany wyjmowaniem puszek z szafy wyjął puszkę z eko fasolą, zorientowałam się, że zbliża się jej "termin". No dobra... Coś słodkiego by się w sumie zjadło. Przepis? JEgo przygotowanie to jakieś 2 minuty! Co tam, zaryzykowałam. Werdykt? Pycha!!!

czwartek, 16 października 2014

Roślinny murzynek bezglutenowy (wegański)


Murzynek absolutnie roślinny, rzec można warzywno - zbożowy, wyjątkowo zdrowy, a nawet całkiem smaczny (mój mąż powtarza, że dla mnie nie jest priorytetem smak, a zdrowie. W sumie to prawda, ale o smak też się staram, ale dopiero gdy składniki są "zdrowe" :))
Kilka osób miało okazje próbować i twierdzili, że smakuje. Nie wiem czy z grzeczności czy naprawdę :)
Nie jest to bowiem typowe pszenno - czekoladowe ciasto, jednak naprawdę warto je upiec, chociażby ze względu na składniki! :)
A jak już przekonałam się do użycia warzywa w cieście ( do tej pory zaryzykowałam tylko marchewkę) to i chyba w najbliższym czasie zaryzykuję ciasto fasolowe...
Ale dajcie mi trochę czasu na podjęcie ryzyka :)

środa, 13 sierpnia 2014

Zdrowa nutella bez cukru (wegańska)


Ostatnio miałam ochotę na coś "naprawdę słodkiego". Nie wiedziałam do końca co to miało być, ale chciałam coś takiego zjeść. Nie miałam jednak ochoty ani na ciasto, ani na ciasteczka, ani na owoce w postaci kisielu czy jakiegoś budyniu. I tak chodziłam struta, czekając na znak - co to ma być? Pomyślałam o naleśnikach, ale szczerze mówiąc nie chciało mi się stać pół godziny nad patelnią, zresztą - co do nich? Na żaden dżem nie miałam ochoty. Tak szczerze to... Zjadłabym naleśniki z (o zgrozo!)... czekoladą! I wtedy wpadło mi do głowy, że przecież czekoladę też można zdrową zrobić :) Poszperałam więc w internecie, żeby w miarę opracować proporcje. Po zrobieniu kremu zaczęło się wyjadanie z miksera i o naleśnikach już nikt nie myślał. I tak w domu zapanowało nutellowe szaleństwo - wyjadanie łyżeczką, oblizywanie noża, na wafelku orkiszoym, na waflu ryżowym, na bułeczkach orkiszowych... Robiłam już wersję z syropem z agawy zamiast daktyli z jadłonomii, ale taniej i zdrowiej wychodzi z daktylami. Po prostu polecam, można wyjadać i podjadać :)