niedziela, 11 października 2015

Zupa krem z fenkuła



Ten przepis to tak naprawdę nie tylko przepis na zupę z fenkuła. To jest mój ulubiony przepis na dowolną zupę. Przepis uniwersalny. Wystarczy, że mam 500 g dowolnego warzywa (pietruszki, selera, marchewki, cukinii, brokuła, kalafiora, dyni, pieczarek, szparagów, ... ) dodaję 100 g kaszy jaglanej lub ryżu i zalewam pięcioma szklankami wody. Po 30 minutach mam pyszną, pożywną, sycącą zupę dla 2-4 osób na 2 dni. Na trzeci dzień robię "tę samą" zupę - tylko z innego warzywa. I tym sposobem mam sprawdzony patent na zupę. A dobra zupa nie jest zła :)
A tak na poważnie to zupa jest najprawdopodobniej najzdrowszym posiłkiem na świecie.
Jest niskokaloryczna, lekkostrawna, pożywna, wszystkie składniki odżywcze z produktów, które wchodzą w jej skład zostają "w środku". Przede wszystkim jest posiłkiem gotowanym, rozgrzewa żołądek, a warzywa i zboża, które wchodzą w jej skład dostarczają dużo błonnika, który jest prebiotykiem- a więc odżywia florę bakteryjną jelit, dzięki czemu jelita lepiej pracują i organizm lepiej trawi - a więc i lepiej przyswaja, to co zostało mu podane. Problemem surowych warzyw i owoców jest to, że nie zawsze się one dobrze trawią. Gdy ktoś ma słabsze trawienie- a więc osłabione / nieszczelne jelita wtedy nawet te cudowne witaminy znajdujące się w surowych produktach nie zostaną wchłonięte. Dlatego gotowane posiłki są tak wartościowe dla naszego zdrowia - łatwo się trawią, łatwo przyswajają. Dowodem może być dobre samopoczucie po posiłku - sytość, ale nie ociężałość i brak efektów ubocznych jak wzdęcia (które są własnie dowodem, ze jedzenie się nie strawiło tylko fermentuje w jelitach produkując dwutlenek węgla). Dlatego też polecam jedzenie zup codziennie ;)

Owsianka i jaglanka błyskawiczna (na wynos)

 


Owsianka powstała z potrzeby. Z potrzeby dostarczenia mężowi ciepłych śniadań, gdy jedzenie przed wyjściem do pracy jest "niemożliwe" (osobiście jednak uważam, że jedzenie śniadania przed wyjściem nie może być niemożliwe, niezależnie od godziny).
Długo nie mogłam się z tym pogodzić, więc myślałam... Byłam nawet gotowa kupić te owsianki "do pracy" ze sklepu, ale gdy przeliczyłam cenę na cały miesiąc, stwierdziłam - sama to zrobię! Zdziwiona, że nie wpadłam na to prędzej, otworzyłam produkcję owsianek instant. Jak mają być kanapki - to już lepsza owsianka "instant".


Kotleciki z dorsza



Genialne w swej prostocie. Można się pomęczyć i spróbować z nich uformować paluszki rybne, jeśli ktoś chce podmienić (np. dzieciom) supermarketowe mrożonki na coś, w czym wie co jest w środku. U mnie na szczęście nie ma takiej potrzeby, więc nie męcząc się za bardzo miksuję ryby, robię kulki, a one pieką się same. Pyszne, proste, szybkie. Niestety polędwica z dorsza tania nie jest, ale raz w miesiącu można zaszaleć.

Pasztet z selera


Przepyszny zarówno do smarowania nim kanapek jak i do jedzenia razem z sosem i ryżem na obiad.
Uwaga! Znika w zastraszająco szybkim tempie. Kilkakrotnie nie doczekał obiadu, więc wzięłam się na sposób i robię od razu dwa - znikają jednak równie szybko...

czwartek, 26 marca 2015

Kotlety z fasoli adzuki



Fasolka adzuki - fasolka uprawiana w chinach i tam goszcząca na stołach. Według medycyny chińskiej pomaga wydalić nagromadzoną w organizmie wilgoć. Jest idealnym pokarmem dla osób, które mają obrzęki, dla kobiet pod koniec cyklu i podczas okresu, dla kobiet po porodzie lub dla osób, u których nagromadziła się wilgoć, widoczna w postaci tzw. "oponki", cellulitu czy nadwagi. Można więc powiedzieć, że nadaje się praktycznie dla wszystkich. Dietetyka zachodnia już odkryła jej cudowne działanie odchudzające. Tak, ta fasolka usuwa wilgoć, która może ujawniać się między innymi jako nadwaga - Chińczycy odkryli to już ponad tysiąc lat temu :) Fasolka wygląda i smakuje jak zwykła czerwona fasola, z tym, że jest trochę mniejsza. Staram się więc wymyślić różne sposoby by "przemycić" ją do diety. Tutaj oto takie kotlety.

wtorek, 24 marca 2015

Pizza z sosem buraczkowym, kozim serem i rukolą


Trochę inna wersja pizzy. Kiedyś zrobiłam sałatkę z pieczonych buraków, rukoli i koziego sera. Uważam, że połączenie tych smaków jest tak idealne, że warto przenieść je do innych dań :) I tak właśnie ku przerażeniu mojego męża przygotowałam buraczkowy sos na pizzę. Jednak gdy wyjęłam z lodówki rzadko u nas spotykany produkt - ser (ale kozi*:)), przekonałam tym samym, że obiad będzie wart spróbowania :) Zrobiłam również "stary" już numer w mojej kuchni czyli część pizzy posypałam rukolą (wtedy jak dla mnie smakuje idealnie), a część nie - na wszelki wypadek, dla tych bardziej "opornych" smakoszy mojej kuchni :)
Jak dla mnie pyszne,  polecam!


czwartek, 12 lutego 2015

Pączki orkiszowe PIECZONE! Nie smażone :)



 Pączki, pączusie... Od razu wiadomo, że dziś jest tłusty czwartek. Mając do wyboru faworki lub pączki tym razem, pierwszy raz w życiu wzięłam się za pączki! I to od razu oczywiście, nie jakieś tradycyjne, a co tam! Raz kozie śmierć - nie wyjdzie, nie były mi pisane... Ależ jakie było moje zdziwienie - one są naprawdę pyszne! Takie leciutkie, jak chmureczki... Mmm... :) Na całe szczęście wyszło uch całe mnóstwo :) Pieczone w piekarniku, więc pewnie przynajmniej tysiąca kalorii im zaoszczędziłam. No i orkiszowe, oczywiście :) W tym roku z mąki oczyszczonej, w przyszłym pewnie przynajmniej w połowie na razowej, a co! :) Szczerze polecam, troszkę jest z nimi czekania z wyrastaniem ciasta, ale poza tym da się zrobić. I największy plus dla mnie, jak zwykle - wiem co jest w środku, a może bardziej - wiem czego w tych pączkach nie ma :), w przeciwieństwie do tych sklepowych.