niedziela, 11 października 2015

Śniadaniowa gryczanka w stylu Elvisa



Zainspirowałam się podczas lektury cudownej książki kucharskiej Jadłonomii.
Był tam przepis na "owsiankę" bezglutenową tj. - gryczankę - z płatków gryczanych.
Długo nie mogłam się przemóc - płatki gryczane...? Jakoś mi nie pasowało. Jednak gdy postanowiłam rozszerzyć moje poranne menu, głównie na rzecz dań bezglutenowych postanowiłam zaryzykować.
I odkryłam połączenie idealne! Kanapka Elvisa (smażony na maśle biały chleb tostowy z bananem i masłem orzechowym) przerobiłam na bezglutenowe śniadanie na ciepło i na pewno zdrowiej niż Król zwykł jadać.
Polecam spróbować, bo robi się błyskawicznie.

Zdrowe chipsy paprykowo - serowe (wegańskie)


Jest, jest, jest!!! Macie ochotę na chipsy? Albo jakieś inne słone przekąski? Do sklepu daleko czy blisko?
Nieważne! Bo oto nadchodzi smaczna, zdrowa wersja dla przekąskowych podjadaczy! :)
Dziki Naśladowco dzięki Ci!


Bezglutenowe Lasagne bez sera, mleka czy śmietany. Wersja mięsna i wegańska



Można rzec lasagne dietetyczna ;) Nie ma tu  makaronu, nie ma sera, mleka i śmietany. Z tradycyjnej lasagne zostało chyba tylko mięso i pomidory. Jeśli mnie pamięć nie myli, jest to pierwszy na moim blogu przepis z mięsem. Ano tak... Trochę z mięsem się muszę przeprosić. W myśl zasady niech pożywienie będzie twoim lekarstwem, wg której staram się żyć, każdy ma swoje dolegliwości, skłonności i dla każdego lekarstwo powinno być dopasowane odpowiednio do stanu zdrowia. Tak samo jest z jedzeniem. To co dla jednego będzie pogłębiało i nasilało jego dolegliwości dla innej osoby będzie leczyło. Tak też jest z mięsem... Mięso to najbardziej odżywczy pokarm, ma największy potencjał tzw. yang, czyli rozgrzewania, dodawania energii. Niestety w dzisiejszych czasach mięso znacznie za często gości na stołach, do tego niezbyt dobrej jakości i niestety również przyrządzane w nieodpowiedni sposób. Bo to, co ma swoje zalety ma też swoje wady. Wszystko zależy od punktu widzenia,a dokładniej - od tego, co potrzebuje.
Ja po kilku latach bycia wegetarianką, w dalszym ciągu uwielbiam dietę opartą głównie na produktach roślinnych, jednak od czasu do czasu staram się zjeść mięso. Dobrą porą roku na jedzenie mięsa jest jesień i zima, natomiast wiosną i latem dominować powinny warzywa, których wtedy jest mnóstwo.
Gdy już jem mięso, w moim przypadku wybór trafia na wołowinę lub jagnięcinę, unikam przede wszystkim wieprzowiny oraz masowo hodowanych kurczaków.
Ale do rzeczy - pierwszy przepisie mięsny - witaj.


Zupa krem z fenkuła



Ten przepis to tak naprawdę nie tylko przepis na zupę z fenkuła. To jest mój ulubiony przepis na dowolną zupę. Przepis uniwersalny. Wystarczy, że mam 500 g dowolnego warzywa (pietruszki, selera, marchewki, cukinii, brokuła, kalafiora, dyni, pieczarek, szparagów, ... ) dodaję 100 g kaszy jaglanej lub ryżu i zalewam pięcioma szklankami wody. Po 30 minutach mam pyszną, pożywną, sycącą zupę dla 2-4 osób na 2 dni. Na trzeci dzień robię "tę samą" zupę - tylko z innego warzywa. I tym sposobem mam sprawdzony patent na zupę. A dobra zupa nie jest zła :)
A tak na poważnie to zupa jest najprawdopodobniej najzdrowszym posiłkiem na świecie.
Jest niskokaloryczna, lekkostrawna, pożywna, wszystkie składniki odżywcze z produktów, które wchodzą w jej skład zostają "w środku". Przede wszystkim jest posiłkiem gotowanym, rozgrzewa żołądek, a warzywa i zboża, które wchodzą w jej skład dostarczają dużo błonnika, który jest prebiotykiem- a więc odżywia florę bakteryjną jelit, dzięki czemu jelita lepiej pracują i organizm lepiej trawi - a więc i lepiej przyswaja, to co zostało mu podane. Problemem surowych warzyw i owoców jest to, że nie zawsze się one dobrze trawią. Gdy ktoś ma słabsze trawienie- a więc osłabione / nieszczelne jelita wtedy nawet te cudowne witaminy znajdujące się w surowych produktach nie zostaną wchłonięte. Dlatego gotowane posiłki są tak wartościowe dla naszego zdrowia - łatwo się trawią, łatwo przyswajają. Dowodem może być dobre samopoczucie po posiłku - sytość, ale nie ociężałość i brak efektów ubocznych jak wzdęcia (które są własnie dowodem, ze jedzenie się nie strawiło tylko fermentuje w jelitach produkując dwutlenek węgla). Dlatego też polecam jedzenie zup codziennie ;)

Owsianka i jaglanka błyskawiczna (na wynos)

 


Owsianka powstała z potrzeby. Z potrzeby dostarczenia mężowi ciepłych śniadań, gdy jedzenie przed wyjściem do pracy jest "niemożliwe" (osobiście jednak uważam, że jedzenie śniadania przed wyjściem nie może być niemożliwe, niezależnie od godziny).
Długo nie mogłam się z tym pogodzić, więc myślałam... Byłam nawet gotowa kupić te owsianki "do pracy" ze sklepu, ale gdy przeliczyłam cenę na cały miesiąc, stwierdziłam - sama to zrobię! Zdziwiona, że nie wpadłam na to prędzej, otworzyłam produkcję owsianek instant. Jak mają być kanapki - to już lepsza owsianka "instant".


Kotleciki z dorsza



Genialne w swej prostocie. Można się pomęczyć i spróbować z nich uformować paluszki rybne, jeśli ktoś chce podmienić (np. dzieciom) supermarketowe mrożonki na coś, w czym wie co jest w środku. U mnie na szczęście nie ma takiej potrzeby, więc nie męcząc się za bardzo miksuję ryby, robię kulki, a one pieką się same. Pyszne, proste, szybkie. Niestety polędwica z dorsza tania nie jest, ale raz w miesiącu można zaszaleć.

Pasztet z selera


Przepyszny zarówno do smarowania nim kanapek jak i do jedzenia razem z sosem i ryżem na obiad.
Uwaga! Znika w zastraszająco szybkim tempie. Kilkakrotnie nie doczekał obiadu, więc wzięłam się na sposób i robię od razu dwa - znikają jednak równie szybko...